Bardzo upraszczając można powiedzieć, że są dwa sposoby na pomiar światła w fotografii i ustawienia poprawnej ekspozycji: automatyczny (dla amatorów) i ręczny (dla profesjonalistów).

OK. Trochę przesadziłem z tymi amatorami i profesjonalistami, ale jako użytkownik wyłącznie trybu ręcznego (niektórzy wolą mówić „tryb manualny”) bardzo mi takie uogólnienie pasuje.
Ale nie tylko bardzo naciągana teoria o trybach „amatorskich” i „profesjonalnych” pociąga mnie do trybu ręcznego. Ma on sporo jak najbardziej wymiernych zalet.
Zalety trybu ręcznego to:
- Tryb ręczny zapewnia, że każde zdjęcie będzie tak samo (dobrze) naświetlone jak poprzednie.
- Tryb ręczny pozwala na bardzo precyzyjne ustawienie naświetlenia nieczułe na rodzaj fotografowanej sceny. Klasyczne przykłady scen ogłupiających automatykę aparatu to Murzyn w białej koszuli (lub panna młoda w bieli), narciarz na stoku, plaża, ciemny las i tak dalej. Generalne aparat głupieje gdy widzi albo bardzo jasną scenę z małą ilością ciemnego, albo ciemną z małą ilością jasnego.
- Tryb ręczny daje pełną kontrolę nad naświetleniem, co można wykorzystać kreatywnie. Więcej o kreatywnym użyciu trybu manualnego w następnych odcinkach.
- Pewnie jest jeszcze więcej zalet trybu ręcznego, ale trzy powyższe w zupełności mnie przekonują.
Klasyczny sposób ustawienia prawidłowej ekspozycji to użycie światłomierza do pomiaru światła odbitego od kartonika znanego jako „szara karta Kodaka”. Ja jednak nie mając ani szarej karty Kodaka ani światłomierza radzę sobie bezbłędnie. Oto mój przepis (nie ja go wymyśliłem oczywiście, ale bliski jest mojemu sercu, więc czuję się tak, jakby był mój):
- Pomiar natężenia światła wykonuję przez światłomierz wbudowany w aparat i ustawiony na tryb spot (punktowy pomiar światła).
- Ustawiam punkt pomiaru natężenia światła w wizjerze na najjaśniejszy punkt sceny. Fotografując na przykład narciarza na śniegu celuję na śnieg. Fotografując osobę w białej bluzce celuję na bluzkę. Ważne jest, żeby białe wypełniało całą przestrzeń obrysowaną kółkiem w wizjerze. Jeśli mam założony zoom, to zoomuję, a jeśli akurat nie mam, to podchodzę parę kroków do przodu. Patrz na dwa zdjęcia poniżej.
- Teraz mogę manipulować albo czasem migawki albo przysłoną. Załóżmy na chwilę, że wybrałem czas. Kręcę gałką czasu tak długo, aż wskazówka światłomierza pokazuje 2 (to ta podziałka z lewej strony napisu AI SERVO). Taka sama podziałka widoczna jest w wizjerze.

- Strzelam fotki – wychodzą w 100% perfekcyjnie naświetlone.
Popatrz na dwa zdjęcia poniżej. Na pierwszym szare kółko pokazuje, jak celowałem przy pomiarze światła. Gdy już ustawiłem ekspozycję (czytaj: kreskę na liczbę 2) mogłem śmiało przekadrować i zrobić kolejne zdjęcie, które tak jak można było oczekiwać nie jest dziełem sztuki, ale za to jest prawidłowo naświetlone.


Skąd wzięła się tajemnicza liczba 2? Co zrobić, gdy fotografia nie zawiera białych plam? A jeśli nie można podejść?
Odpowiedzi na te pytania znajdziesz w kolejnym odcinku sagi „Pomiar światła„.
To jest część pierwsza z pięcioczęściowego cyklu. Zobacz Część 2, Część 3, Część 4 i Część 5.
{ 8 comments… read them below or add one }
Bardzo fajna sprawa chyba sam tak poeksperymentuje. Ja do tej pory używałem manuala na koncertach oraz przy zdjeciach z lampą błyskową. Na śniegu robie korekcje +/- ale Twoja technika jest niezła.
Troszke to wszystko za bardzo uogolnione, i wydawaloby sie — jakby przypadkowe. A przeciez wystarczyloby do kompletu wspomniec zdanie lub dwa, na temat wzorca „18% szarosci”, czyli faktu, iz wlasnie pomiar punktowy w aparatach jak pod ten wzorzec kalibrowany, a i przy okazji nazwac rzeczy po imieniu — czyli „korekcja ekspozycji” (a nie „Kręcę gałką czasu tak długo, aż wskazówka światłomierza pokazuje 2 (to ta podziałka z lewej strony napisu AI SERVO)”). ;) Sensowniej byloby po prostu wylozyc zasade — punktowy mierzy swiatlo jako „18% szarosci”, a w przypadku poslugiwania sie skrajnymi kolorami, trzeba robic odpowiednie korekty. Czyli mierzac na bialy trzeba skorygowac pomiar o +2,3 (a nie 2) EV, a na czarny -2,3 EV.
Ta „Twoja” zasada, fotografowie posluguja sie od czasu, od kiedy w ogole istnieje swiatlomierz z punktowym pomiarem. :)
Marcinie…nie każdy jest Alfą i Łomegą ;) jaką ty jesteś. Ta witryna jest także dla początkujących. Twoje wyjaśnienie jest nie na miejscu. Pozdrawiam Studio w Plecaku.
Dokładnie!! Takich mądrych głów i słów jest setki w necie, a ja choć kocham fotografować (ze względu na miłość do podróży;) ), nie byłam na żadnym kursie, a książki ze zbyt profesjonalnym słownictwem (z którym czasami mam do czynienia po raz pierwszy), nie są dla mnie do końca przyswajalne. Swoją drogą nie wiem po co mądra głowa jaką jest Marcin czyta artykuł dotyczący pomiary światła. Wygląda jakby miał to w małym palcu :D
sprawdzone, z braku narciarza i śniegu, z białą kartką i różnymi śmieciami na niej :) działa o wiele lepiej niż tryb matrycowy(evaluative), który nie doświetlił w tym przypadku
Witam,
chyba jestem za ciemny na to nie rozumię gdzie jest „punkt pomiaru światła w wizjerze” i jak się go ustawia na jakieś białem miejsce? Pomożcie, tak wiem jestem głupi :(
Mam Canona 450d.
pozdrawiam
Mi to nie wychodzi, test niby wykazał 2, ale jeżeli skadruję biały domek na tle bloków stojących zanim i z otaczającym go zacienionym ogródkiem oraz ustawię ekspozycję tak, żeby wskazówka była na+2 i wezmę pomiar ze ściany domku, wychodzi przepalony.
Czy uzywasz pomiaru punktowego? Jeśli nie, to inne, ciemniejsze obiekty w kadrze mogą zakłócić (I zakłócą) pomiar, I to właśnie w kierunku prześwietlenia!