Wyobraź sobie, że nagle podczas sesji jedna z lamp przestaje błyskać. „Akumulatory” mówisz sam do siebie i pewnym krokiem podchodzisz do swojej torby, bo wiesz, że masz w niej wiele kompletów i na pewno któryś z nich jest naładowany. Pytanie tylko który?

Wybierasz ten komplet, o którm wiesz, że go „wczoraj” ładowałeś. Wsadzasz go do lampy, ale ta nie daje znaku życia. Kątem oka dostrzegasz, że twoja klientka, i tak niezbyt pewnie czująca się w roli modelki, zaczyna podejrzliwie zerkać w Twoim kierunku.
Ręce zaczynają Ci się pocić. Wracasz do torby i wybierasz inny zestaw starając się unikać wzroku klientki. A ona patrzy na ciebie wzrokiem zdającym się mówić: „na pewno wiesz co robisz?”
Za trzecim razem lampa budzi się do życia, ale we wzroku klientki początkowy podziw graniczący z uwielbieniem dla Twojego profesjonalizmu zmienił się w odrobinę politowania zmieszanego z lekką dawką pogrady.
A może to tylko Twoja wyobraźnia?
Czuję, że gdyby taka sytuacja przytrafiła mi się na prawdę to stałoby się kilka rzeczy:
- Klientka/modelka wybiłaby się z „transu” pozowania i zaczęłaby robić sztuczne miny, rujnując wszystkie zdjęcia
- Pomyślałaby sobie, że nie panuję nad sytuacją i straciłaby do mnie zaufanie
- Już nigdy nie poprosiłaby mnie o zrobienie jej zdjęć
- Co gorsze, nie poleciłaby mnie swoim koleżankom
- Co jeszcze gorsze, opowiedziałaby o swoich negatywnych odczuciach swoim 250 koleżankom i jako fotograf byłbym skończony
Za wszelką cenę unikam więc szukania czegokolwiek podczas sesji, a na akumulatorki wymyśliłem swój patent – układam je we wzorki: naładowane plus-minus-plus-minus, a puste plus-plus-plus-plus. Popatrz jeszcze raz na zdjęcie na początku tego wpisu – naładowane są te białe na górze.
Niby prosty patent, a jak ułatwia i przyspiesza pracę.
{ 10 comments… read them below or add one }
A ja trzymam akumulatorki odwrotnie. Naładowane wkładam do pudełka tak, jak wyjmuję prosto z ładowarki (wszystkie bieguny w jedną stronę), a rozładowane chowam tak, jak wychodzą z lampy (czyli naprzemian). Dla mnie łatwiej ;-)
Pozdrawiam
nie latwiej wkladac papierek? ja wydzieram zwykle z czegos niepotrzebnego, rozmiar ze 1 x 1 cm i wkladam do plastikowego opakowania na aku jak na zdjeciu. jak wyciagam aku z torby i mam je wsadzic do lampy, papierek wyrzucam lub wkladam do kieszeni.
O masz… Taki prosty patent, a ja zawsze mam z tym problemy – dzięki za rozwiązanie – na pewno skorzystam. :) wersja tomaska wydaje mi się bardziej logiczna: wszystkie plusy razem wiec wszystko ok.
Szybkość zmiany akumulatorów w lampie jest moim najwyższym priorytetem i stąd taki sposób wkładania akumulatorów (plus-minus-plus-minus). Właśnie tak wchodzą one do lampy.
Ale chyba nie ma o co kruszyć kopii, prawda? Ważne jest, żeby zdecydować się na jeden układ i się go trzymać.
(A wiadomo, że jedyny słuszny to plus-minus-plus-minus ;) )
ja mam podpisane komplety akumulatorów (1,2,3,4 etc)
i zwyczajnie wkładam je do lamp za kolejnością, a rozładowane czym prędzej wrzucam do ładowarki…
P.S. gdzie można kupić takie pojemniczki? znacie jakąś sieć sklepów gdzie są one łatwo dostępne?
Szeroki wybór pudełek na allegro:
http://allegro.pl/search.php?sg=0&string=pudełko+aa
dobry patent. sto lat bym myslal i bym nie wymyslil a z tym problemem sie borykalem (dotad;)
Wpadliśmy na prawie identyczne pomysły tylko ja naładowane układałem równo a rozładowane na przemian :) Pozdrawiam!!
A ja po prostu puste wrzucam do innej kieszeni w plecaku:)
@Camper: Ale masz zaznaczone, które są z którego kompletu? Bo jak mieszasz akumulatorki z różnych kompletów, to nie wpływa to pozytywnie na ich żywotność :(
{ 1 trackback }