Ball Bungees

by Jarek Sikora on 11 listopada 2008

Ci Amerykanie to mają dobrze. Ledwo Strobist napisze o Ball Bungees a już tłumy lecą do WalMartu kupować. A co mamy zrobić my, Europejczycy? Przecież do najbliższego WalMartu jest ładnych parę tysięcy kilometrów.

Mamy dwa wyjścia: albo kupować za granicą i płacić bajońskie sumy za transport, podatki, cła, akcyzy i co tam jeszcze, albo możemy wsłuchać się w tkwiącego w naszym narodzie ducha Adama Słodowego i zakasać rękawy.

Jako wielki fan Mistrza Budowania Modeli Latających ze Szprychy Rowerowej i Kawałka Gumy Modelarskiej Do Nabycia w Składnicy Harcerskiej oraz dając upust wrodzonemu skąpstwu udałem się do pasmanterii. Zakupiłem kłębek gumki do majtek i trzy duże guziki i w pięć minut po powrocie do domu byłem dumnym właścicielem pachnącego nowością kompletu prawie zupełnie “oryginalnych” Ball Bungee.

Tak jak zapowiedział Strobist, te małe gumki są niezwykle przydatne. Na codzień zczepiam nimi statywy i parasolki w jeden zgrabny pakuneczek. A gdy fotografuję owijam nimi lampę i przytwierdzam do czego popadnie. Nie wiedzieć czemu ostatnio jest to głównie oparcie od krzesła.

Lampa przymocowana za pomocą Ball Bungees do krzesła

Jeszcze jedno ostrzeżenie. Ball Bangees to niezwykle zabójcza broń, szczególnie gdy odczepiając lampę niechcący puścisz guzik trzymając drugi koniec napiętej gumki w ręce.

To boli. Możesz mi wierzyć.

Przeczytaj też:

Komentarze Facebook:

{ 14 comments… read them below or add one }

Robert Grubba Listopad 29, 2008 o 2:42

Świetny pomysł, gdzieś w jakimś dużym sklepie widziałem nawet drewniane koraliki (okrągłe) które pewnie można śmiało wykorzystać do zbudowania ‘ball bungees’, po najbliższych zakupach z pewnością będę mieć własny zestaw ;)

Tomek Grudzień 6, 2008 o 12:53

Ci amerykanie :) do Polaków w sprawach kreatywności to im daleko. Ja po stokroć wolałbym zrobić samorobne – takie jakie przedstawiłeś – niż płacić za taki drobiazg niemający wpływu na obraz niewiadomo ile. Dodatkowo jakaś satyfsakcja z własnoręcznie wykonanego projektu. Fajna sprawa.

Krzysiek Grudzień 8, 2008 o 12:47

E…ch amerykańskie pomysły. Ja wykorzystuję do mocowania „rzep” kupiony w pasmanteri, wystarczy zszyć kawałek z haczykami i „futerkiem” na dł 1-2 cm tak jak się łączą i juz sie ma uniwersalne opaski o dowolną długość. Zaleta- podczas demontowania nie „biją” po rękach :-)

Mirek Grudzień 14, 2008 o 8:23

Świetne! Zaraz pobiegne do sklepu! Miejsca w torbie nie zajmuje a zawsze może się sprzydać!

Bartek Grudzień 30, 2008 o 8:09

Niezłe rozwiązanie, drzew w plenerze nie brakuje, a ze światłem różnie bywa;)

Woyd Maj 8, 2009 o 6:57

Polak potrafi :))
Dzięki za tips’a – dopiszę do listy zakupów żonki jak będzie szła do pasmanterii. Jedna uwaga co do WalMartu – do najbliższego WalMartu nie jest parę tysięcy, a co najwyżej kilkaset kilometrów. Najbliższy WalMartu jest w Berlinie. Fakt – pewnie nie z tym samym asortymentem, ale jest :))

Pozdrawiam

Krzysztof Grudzień 23, 2009 o 11:05

Mozna tez kupic na allegro za pare złotych.

Flugi Wrzesień 3, 2010 o 9:23

Dla leniwych: na allegro 3 sztuki za 15zł + wysyłka.
Ja sam poskręcałem 4 sztuki za niecałe 5zł.

Marcin Wrzesień 17, 2011 o 8:09

Te z allegro sprawdzają mi się bardzo dobrze – zaletą/wadą jest to, że guma jest grubsza niż to co przedstawiłeś na zdjęciach. To dobrze, bo guma trzyma mocno i nie ma obawy, że to, co nią zamocowaliśmy się wysunie… Ale mocna guma jest mocno zabójcza – na palce trzeba uważać! Raz przy odczepianiu parasolki od statywu puściłem plastikową kulkę… boli. Jak cholera :D

Maciej Październik 20, 2011 o 9:37

Nie rozumiem po co płacić jak samemu przy odrobinie inwencji można zrobić coś bardzo podobnego.

Jarek Sikora Październik 20, 2011 o 9:41

@Maciej: Ja właśnie tak zrobiłem :) Poszedłem do pasmanterii, kupiłem gumkę i duże guziki i już mam ball bangie. :)

E-mail Listopad 11, 2011 o 9:15

..albo wystarczy otworzyć szufladę żony ze stanikami, troszkę pokombinować.. i gotowe ;p

Jerzy Styczeń 10, 2012 o 8:38
Jarek M. Luty 9, 2012 o 4:21

Ja zrobiłem po swojemu. Trochę więcej roboty, bo potrzebna wiertarka, ale prawie jak oryginał. No i podstawowa zaleta – można zrobić różnej długości. Poniżej link do wpisu na moim blogu.
http://blog.kajadesign.net/?p=388

Dodaj komentarz

{ 3 trackbacks }

Previous post:

Next post: